Betoniarki kręcą się na trzystu procentach normy, robotnicy zasuwają na trzy zmiany, a kolejne budowle pną się w górę szybciej niż ping na słabym łączu. Gracze robią swoje, mury rosną w świetnym tempie, a wirtualna gospodarka pędzi przed siebie. Gdzie więc jest problem? W Ministerstwie Rozwoju, które właśnie pobiło kolejny rekord w biurokratycznym nieróbstwie.
Nasz ukochany minister „Wąż TrzyCzwarte Cala” obiecywał rzeki dopłat dla najaktywniejszych budowniczych. Niestety, w kwestii rozdawania kasy działa on dokładnie jak zagięty szlauch – z wielkich obietnic ledwie coś kapie. Ostatni ranking i przelewy z dotacjami widzieliśmy miesiąc temu! Podczas gdy my wylewamy siódme poty na budowach, urzędnicy osiągają absolutne wyżyny lenistwa. Główną aktywnością w departamencie jest obecnie organizowanie wyścigów kurzu na biurkach i unikanie przycisku „Zatwierdź dotację”, bo najwyraźniej jego kliknięcie to dla nich zbyt ekstremalny wysiłek fizyczny.
Ministerstwo Rozwoju? Proponujemy zmianę nazwy na Ministerstwo Drzemki i Unikania Pracy. Panie Ministrze, czas się obudzić z tego letargu, odkręcić ten zagięty wąż i sypnąć obiecanym groszem za ranking. Budowy idą świetnie, ale nasza cierpliwość to nie jest surowiec odnawialny!